SEZON NA ŁOSIA

Łosie….. to jedna z moich życiowych pasji :)

30 dkg mąki

10 dkg cukru pudru

1 łyżka masła

1 jajo

0,5 szklanki miodu

2 łyżeczki sody

1 paczka przyprawy do pierników

1 syyypnięcie cynamonu :)

2 czubate łyżki gorzkiego kakao dla koloru

podgrzać miód i rozpuścić w nim masło

lekko przestudzić

mąkę wymieszać z sypkimi składnikami

do mieszanki dodać jajo

miód z masełkiem dodać do mieszanki z jajem

wyrabiać 10 minut

ciasto najlepiej zostawić na noc w lodówce

dziurkę na sznureczek robić przed pieczeniem, ja robię to słomką (taką do picia :))

łosie, piec około 10-12 minut, do momentu, aż zaczną nabierać lekko podpalonego koloru. Po wyciągnięciu z piekarnika będą jakby miękkie, ale po chwili stwardnieją. A stwardnieją po to, by po chwili, gdy zaczną chłonąć wilgoć z otoczenia ponownie zrobić się miękkie. Więc ja po zdobieniu pakuje je w papierowe torby i przez około dwa tygodnie trzymam na kaloryferze ( w płaskiej pozycji).

lukier do zdobienia robię z białka i cukru pudru. Jeśli chodzi o patent na nakładanie lukru, zeszło mi kilka, ciężkich, …..pełnych prób i błędów lat nim opracowałam system doskonały… więc Wam nie powiem – też się trochę pomęczcie :))

no i mój przyjaciel ŁOŚ ze spalonej knajpy…. tak tu podskakiwał w koło stołu krzycząc, że też chce!

nie mogłam więc mu odmówić, z uwagi na jego trudne dzieciństwo :)

no i chyba się cieszy na nowych przyjaciół :)

, no bo w końcu jest wśród swoich :)


życzę dobrej zabawy i czekam na Waszą relację z pieczenia :))