JEZIORO PRZEMYŚLEŃ

Jest taki dzień, …kiedy myśli mkną do słońca…. Patrzysz w takie niebo i się zastanawiasz co Ci daje tyle szczęścia….? Mąż mój poczytuje tego bloga, więc nie ośmielę się nie napisać, że najwięcej on :))))), …..potem jest długo, długo nic i dopiero w oddali pojawia się cała masa tych malutkich rzeczy, które dopełniają me szczęście…. :) i wszystkie one są esencją emocji związanych z bliskimi mi osobami…., a są nimi zarówno przyjaciele jak i wrogowie, którzy określają granice dobra i zła, ….to dzięki wrogom się uczymy zmieniać kierunek swojego życia, ….wiemy, którą drogą mamy nie iść i jakich błędów nie popełniać…., możemy im jedynie podziękować :)

Od tych rozmyślań, aż mi pióra na głowie wyrosły ! Chyba byłam ptaszkiem w poprzednim życiu, …a może nim będę w następnym…? :) Czy taki ptak może być w pełni szczęśliwy….? Czy jego niewiedza jest dla niego drogą do beztroskiego życia, czy drogą pełną niepokoju i niemocy wobec życia….? Czy zwierzęta patrzą na nas, …ludzi – robotów XXI wieku z politowaniem….? Czy ludzie chorzy na umyśle są tymi, którzy poznali prawdę na temat tego kim jesteśmy….? Do czego doprowadzą nas, ludzi nasze oczekiwania wobec życia i przywiązanie do wszystkiego co nas otacza….? Czy gdy będziemy umierać, nie umrzemy z żalu za tym wszystkim co zebraliśmy za życia…?

Jedyna trwoga, która mnie ogarnia gdy rozważam o mojej śmierci to myśl, że będę musiała się rozstać z najbliższą mi osobą, ……no chyba, że ON się wcześniej rozmyśli :)))

Stoi taki ON, jak chłopiec, z patykiem w ręku i mi każe zgadywać ile żółwi widzę w jeziorze.. :))



….w zasadzie to mi ciągle każe coś zgadywać, a najczęściej zadawane, zagadkowe pytanie to : jaki to helikopter ? A ja, im bardziej staram się je wszystkie spamiętać, tym bardziej ich nie pamiętam :)))