WYCZEKANE DUCATY

 
Przyjechaliśmy….. Na całe jedenaście dni. Po pięciu miesiącach. Pięciu pięknych i pełnych wszystkiego tego, co tylko niektórym udaje się w życiu poznać, zobaczyć, spróbować…. I już wiem jedno…. Wiem, że choćby w najpiękniejszym i najbogatszym cudzym życiu raczej nie odnajdzie się tej pełnej, ciepłej i prawdziwej radości spełnienia, …..bo to nigdy nie będzie nasze życie. Bo w życiu żyć trzeba we własnym życiu :)

Więc jesteśmy, o trzeciej w nocy. A o ósmej już siedzimy w pociągu do Poznania, z kaskami pod pachą i tłumikami w plecaku, jedziemy zobaczyć i zabrać nasze motory.

image

image

image

Nasze motory…. Mój (jako, że taka była moja decyzja by ten pierwszy już na zawsze zostawić) przeszedł kapitalny remont wraz z malowaniem, a przede wszystkim naciskiem na to by jak najrzetelnej przywrócić mu oryginalną formę. Seby ….to dłuższa historia :) Jestem pewna, że przez cztery lata naszego małżeństwa nie było ani jednego dnia, w którym nie padłoby słowo: ducati, cafe racer, sprzęgło, tłumik, rama i milion innych do tych podobnych :) Ale nie będę tu nic więcej opowiadać na temat tego motoru, o tym jeszcze napiszę.
W marcu tego roku, nasze motory (to znaczy mój motor i piętnaście kartonów, w których było wszystko to co na końcu miało być motorem) wylądowały u zaprzyjaźnionego mechanika, Macieja. A my rozpoczęliśmy nasze czekanie….. Czekanie ….i czekanie. I przez cały ten czas nie chcieliśmy widzieć żadnych zdjęć z kolejnych etapów, co ogólnie wzbudzało wszystkich zdziwienie.
Za to teraz czekała nas fajna chwila, mi z emocji się już w głowie kręciło. I do tego opętał mnie pewien strach przed tym, czy aby napewno jeszcze pamiętam jak się jeździ motorem :) Co prawda gdy zeszłoroczny, pierwszy sezon rozpoczynałam przepychaniem motoru na zakrętach, to później już jakoś poszło. Ale może ja już znowu nie umiem….? Pół żartem, pół serio upewniam się u Seby z której strony jest sprzęgło, a z której hamulec, no i jak to było z tymi biegami…. :)

U Macieja wszystko wygląda jak w prawdziwym odcinku „Pimp My Ride”. Dwa motory nakryte białą płachtą. Brakowało jeszcze tylko jakiegoś perkusisty, który by na swych bębnach wystukiwał moment napięcia na chwilę przed odsłoną :)

I są :)

image

image

Kurde…. mi się nogi przygieły, a Seba aż ukucnął :) Aż mi trudno znaleźć odpowiedniej wagi słowa by opisać to jak wyglądają :) Mój jest jak nowy! W pięknym, oryginalnym czerwonym kolorze. Z nową owiewką, pługiem i zadupkiem :). A Seby….. no cóż, stworzył prawdziwe dzieło sztuki ! , a Maciej sprawił, że to dzieło jeździ !!!! W tym momencie zmaterializowały się wszystkie Seby kartki i karteczki, na których rozrysowywane były poszczególne elementy, wszystkie rozmyślania i wizje skondensowały się w jedną całość. Cudownie :)))

image

image

image

I pojechaliśmy :) pierwsze sto kilometrów do domu :) przeszczęśliwi !!!!

image

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>