PAPUTEK W KĄPIELI

PAPUTEK, taaaaa…., Paputek to czyścioszek i bardzo lubi się kąpać :)) wystarczy gdziekolwiek odkręcić kran, a on już siedzi i liczy na to, że a nóż jakaś kropelka spadnie na niego…. Albo wskakuje pod bieżącą wodę, przechyla na lewy boczek, podnosi skrzydełko i płucze paszki, a potem na prawy boczek i tak samo…. Potem ogonek, główka i nóżki, …..kolacja, piżamka i spać :))) I ni cholery nie rozumie tego, że NIE JEST CZŁOWIEKIEM !!!!!!!!!

….ale bardzo lubię to jego CZŁOWIECZEŃSTWO…. Nie często zdarza się nam w życiu, móc obcować tak blisko z dzikim stworzeniem. Móc obserwować jego naturalne zachowania, które zaplatają się w naszą ludzką egzystencję….

PAPUTEK O PORANKU

Szafa to jego twierdza, a drzwi to łóżko :))) to stąd dowodzi swoimi włościami ! I niech się ma na baczności każdy kto spróbuje tam wsadzić swojego nosa lub co gorsza palca ! Palcem wojujesz – od dzioba giniesz ! Rozpoczyna się atak….., wydłuża się na swoich nogach jak struś jakiś, ….nadyma jak hipopotam, …pióra mu jak „pawiu” dębem stają !!! Ryczy, …sapie, ….w pierś się bije i krzyczy !!! JAM JEST PAPUTEK, PAPUTEK NAD PAPUTKAMI !!!!!!


A więc śpi na drzwiach, które muszą być w taki sposób uchylone by widział dobrze i wyraźnie nas w pozycji śpiącej :) i siedzi tam noc całą jak jakiś kurczak… Pierwsze ziewanie i przeciąganie zaczyna się około 6tej, robi to oczywiście po to by zwrócić na siebie uwagę i śpiących obudzić…., a gdy to nie pomaga, …sfruwa i przytuptuje do naszego łóżka. Robi ze trzy kółka wkoło po czym wspina się na któregoś z nas i zaczyna swe dziobanie : halo…, HALO,,, EJ WY, WSTAŁEM !!!!!! nudzi mi się, ….NUDZI MI SIĘ I JESTEM GŁODNY !!!!!

Więc serwujemy sobie poranną porcję przytulanek, kawa, śniadanie i WYPAD NA DWÓR DO WIECZORA :))



PAPUTEK, GWIAZDA KAŻDEGO WIECZORU

Od tygodnia chwali się, że latać będzie jak urośnie :)) , ..że kule ziemską obleci w godzinę, ..że se żonę znajdzie na Bahama, ..że dzieci pośle na studia, ……itd :)

Na imię reaguje dokładnie tak samo jak mężczyzna, ….od razu myśli, że jeść dostanie !!!! :) karmię go nadal rozgniecionymi ziarenkami pomieszanymi z wodą. Na różnych forach czytam o takich małych gołąbkach, i na większości dowiaduje się, że ciężko jest wychować tak młodego…., że jeść ani pić nie chcą, …że są słabe i się nie ruszają, ….że nie piszczą i specjalnie kontaktu z nimi nie ma ….



Więc mój jest chyba z kosmosu !?! Bo choć malutki to siły w nim, aż za nadto :) chodzi, zaczepia, …piszczy i gada coś pod nosem…. Lubi się bawić w zoo, czasem udaje, że jest strusiem, czasem, że kurą…. :) A najczęściej myśli, że jest CZŁOWIEKIEM, a ja jego MAMĄ …!!! Czy on nie widzi ile nas różni….? „kto z kim przystaje, takim się staje”,….i teraz nie wiem czy mi wyrosną pióra, czy jemu włosy ? :))))

….a jak bym tak latać się nauczyła……, ale byłoby cudnie :)


PAPUTEK ROŚNIE

….PAPUTEK, …tak, będzie miał na imię właśnie Paputek.

Jeszcze nie wiemy czy to on, czy może ona…., w zasadzie to nawet nie wiemy jaki gatunek ptaka z niego, ale pierwsze przypuszczenia padają w stronę gołębia. Dzielnie je i pije,więc i wyrósł już ze swojego wiaderka i przeniósł się do nowego apartamentu, czyli klatki dla ptaszków. Śpi jak nas nie ma w domu, a jak tylko wracamy, zaczyna piszczeć: JEŚĆ!!! JEŚĆ KOCHANI, ….CHCE MI SIĘ JEŚĆ !!!!!

Jest śmiesznie nie proporcjonalny. Wielkie łapy…, wielki dziób, wiecznie jakiś nie uczesany. Po tygodniu pobytu u nas zaczynają mu wyrastać pierwsze, prawdziwe, siwe piórka… Rano gdy wstajemy, jest przekonany, że wstajemy i żyjemy tylko po to by spędzać z nim czas…. Więc mu tłumacze, że to nie tak ,że do pracy, że wrócimy, że musi dużo spać, bo jest jeszcze niemowlakiem, że jak będzie grzeczny to mu coś kupie, ale on uparcie reaguje na każdy ruch w pokoju tym swoim piskliwym: JEŚĆ !!!!

…no, a tak wygląda najedzony i chyba dość zadowolony ze swojego życia PAPUTEK :)) u Seby na brodzie :)

KARMIENIE

Mam kilogram ziarenek dla małego pisklaka, które jeszcze nikt nie wie na kogo wyrośnie….? Może na alpinistę…, może na rybaka :))) Ale, tłumaczę mu, że jak jeść nie będzie to nici z wyrastania na kogokolwiek :)

trochę nam nie wyszło….., ale bynajmniej próbowaliśmy :)

Za radą instynktu kobiecego wypracowaliśmy nową metodę karmienia, która na długo zapadła w nasze codzienne zwyczaje…

i już było dobrze, ….wszyscy w rodzinie zadowoleni i najedzeni :)